Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
znajomijoe.pl blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl darmowe forum val.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl forumforum.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
If you love me, kiss me, if you don't love me, kill me...
Bishonen Yaoi by Animka
O m n i e


Dodaj do Ulubionych
Strona Główna
Siemka!
Tu Animka!
Interesuję się mangą, anime i oczywiście Yaoi. Blog ten będzie o Yaoi, czyli związku menxmen. Jeżeli jesteś homofobem, to wyjdź z tego bloga. Nie zostawiaj złośliwych komentarzy! To bez sensu!
Natomiast jeżeli lubisz Yaoi i chcesz ze mną pogadać, to moje gg:
931089

Piszcie jeżeli chcecie...^^ K s i ę g a

Ksiega Gości
Dodaj do Księgi


A r c h i w u m

2008
Maj
Kwiecień



F a v s








L i n k i

Ciekawy blogasek o W11^^
Mój blogasek HakuxZabu YAOI
Yuki in School YAOI - Też Mój^^
Blog o prawdziwym życiu nz serio...^^ By IzaWeczka...




powered by Cloe & blog4u




















2. Złość Ryu...


Dedyk dla Czekoladki i oczywiście dla Rose...^^


2 miesiące później...


Obserwowałem Ryu podczas każdego przygotowywania do pracy. Dosłownie nie spuszczałem go z oczu. Dokładnie znałem każdy jego ruch. Najpierw ubierał się w obcisłe i dość dużo odsłaniające ubranie. Najczęściej czarne i porwane jeansy oraz również czarną i również obcisłą bluzkę. Potem już tylko makijaż i był gotowy. Czasami przypominał mi anioła śmierci...
Takiego... Bez skrzydeł...
Kochałem go. Kochałem jak brata. Wiem, że to dopiero niecałe 60 dni, ale on był moim aniołem... Moją jedyną drogą życia... Dzięki niemu żyłem i mogłem budzić się rano bez żadnego przeczucia strachu czy niepewności. Traktował mnie dobrze, ale trochę z dystansem. Gdy chciałem się przytulić, odsuwał się. Jednak, gdy byłem smutny, pocieszał jak mógł. Nie mówił mi o swojej przeszłości. Nie żądał także wyjaśnień. Wystarczało mu, że obaj mieliśmy zniszczone dzieciństwo. Nie wymagał ode mnie niczego, choć starałem mu się jakoś odwdzięczyć za pomoc. On mnie karmił, ubierał i kochał. Czułem tą miłość. Nie była to miłość mojego psychopatycznego ojca. O nie... To było zupełnie odmienne uczucie. Byłem... szczęśliwy... Pierwszy raz w życiu.
- Co się tak na mnie patrzysz? - spytał siadając obok mnie.
Speszyłem się, ale nie na długo. Szczerze mówiąc ciągle czułem do niego dystans, ale i on zmniejszał się z czasem.
- Wcale się nie patrzę... - odparłem rumieniąc się.
Poczochrał mi włosy. Zawsze to robił, żeby zmusić mnie do śmiałości. Zazwyczaj wtedy zacząłem gadać jak najęty, a on się śmiał. Teraz jednak milczałem, nadal się na niego patrząc. Uśmiechał się do mnie łagodnie. Lubiłem, gdy się uśmiechał. Pokazywał wtedy wszystkie śnieżnobiałe zęby. Niebywale dbał o siebie. A teraz doszedłem jeszcze ja. I o mnie dbał jeszcze więcej niż o siebie. Złapałem go znienacka za rękę i pocałowałem. Był zdziwiony.
- Co robisz? - spytał zaskoczony.
- Dziękuję. - powiedziałem, kładąc głowę na jego piersi.
Pozwolił mi na to. Teraz mogłem słyszeć bicie jego serca. Biło we właściwym dla siebie rytmie. Dla mnie było to jak muzyka. Mogłem słuchać jej godzinami. Leżeć na jego piersi i tylko słuchać... Niestety nie dane było mi teraz dłużej słuchać, bo zaraz się odsunął.
- Muszę już iść. - szepnął.
Złapałem go za koszulę i spojrzałem błagalnym wzrokiem.
- Musisz? - spytałem.
- Niestety. - odpowiedział, po czym pogłaskał mnie po głowie i wyszedł.
Wyszedł. Znowu będę czekał.
Dla odmiany zacząłem coś nucić. Melodię zasłyszaną kiedyś na ulicy. Była ona smutna i w ogóle przygnębiająca, ale odpowiadało mi to.
- Hmmm... Hmmm...
Ruszałem kolanami i wpatrywałem się w sufit. Pokój, w którym się znajdowałem, nie był idealny, ale dla mnie był jak komnata królewska. Ściany były pokryte plakatami różnych kapeli. Chyba metalowych. Wszystko tu było takie mroczne... Takie śliczne... Pościel, na której leżałem, czysta i zadbana, również miała kolor czarny. Tylko poduszki były czerwone. Często pytałem się, dlaczego Ryu nie ma tu niczego, co mogłoby przedstawiać coś szczęśliwego, ale on za każdym razem odpowiadał, że nigdy w życiu nie był szczęśliwy, więc dlaczego ma udawać.
- Szszszszszszszsz...
Czasami wydawałem z siebie niekontrolowane dźwięki. Czasami był to płacz, śmiech lub takie właśnie "szszszsz". Odwróciłem się w kierunku szafki nocnej. Otworzyłem ją z ciekawości. W środku były nożyce, jakieś książki i...
- Czekoladki! - krzyknąłem, po czym złapałem czerwone pudełko.
Otworzyłem je i ślinka mi poleciała. Nie czekając na nic wepchnąłem sobie do ust pierwsze 3 czekoladki. Nigdy nie miałem okazji jeść słodyczy. Ojciec nigdy mnie nie rozpieszczał. Mogłem tylko obserwować jak inne dzieci jedzą na moich oczach łakocie.
- Hmm... Hmmm...
Znowu zacząłem nucić tą melodię. Tak wpadła mi w ucho, że gdy nie miałem co robić, nuciłem ją. Teraz nuciłem ją z buzią pełną czekoladek. Nagle przypomniałem coś sobie. Przecież Ryu nie pozwolił! Spanikowałem. Zawsze gdy coś ruszyłem, ojciec mnie bił, a nie byłem pewny czy Ryu nie zrobi czegoś podobnego. Przecież to było jego!
- Ach! - pisnąłem i pobiegłem do kąta.
Dziwny jestem i zawszę będę. Jak dziecko, mam swoje nagłe odruchy i jestem dziecinny. Toteż w kącie łypałem na pudełko po łakociach, jak na sprawcę "nieszczęścia". Nawet nie zauważyłem, kiedy usnąłem. Drzemałem tak w kącie dopóki ktoś mną nie potrząsnął. Był to Ryu. Jego twarz była blisko mojej, ale coś było nie tak. Pod lewym okiem miał wielkiego siniaka.
Zauważyłem u niego dziwny stan. Był zły i to było widać. Zawsze wiedziałem, kiedy ktoś był zły i bałem się, że to o czekoladki.
- Obudź się! - warknął, a ja podskoczyłem z przestrachu. - Pomóż mi!
Usiadł na łóżku, a ja szybko znalazłem lód i w następnych 10 minutach przykładałem je Ryu do oka.
- Co się stało? - spytałem cichutko.
Rudowłosy milczał, ale w końcu odezwał się:
- Jeden z klientów mnie pobił...
- Za co?
- Za udawanie orgazmu.
- ???
- Powiedział, żebym tego nie robił, ale on w żaden sposób nic nie mógł na mnie wymusić.
Pogłaskałem go po rudych włosach.
- Nie myślałeś kiedyś, żeby zostać seme? - spytałem.
Spojrzał na mnie dziwnie, a potem powiedział coś, co mnie dogłębnie uraziło:
- Chciałbyś, żebym cię bzyknął? Już cię swędzi? A może powinienem najmować tobie dziwki?
Milczałem. Nie chciałem i nie wiedziałem, co odpowiedzieć.
- Ale ja... Ja tylko...
- Tylko co? Tylko brakuje ci tatulka?
Powiem szczerze. Rozpłakałem się. Płakałem jak zbite dziecko. Ryu przyglądał się mi. Po chwili wstał i przytulił.
- Przepraszam cię... Jestem dziś zdenerwowany i wyładowuję nerwy na tobie... Przepraszam...
Chlipałem przez chwilę, ale ostatecznie wtuliłem się w Ryu. Nie potrafiłem się na niego dłużej złościć.
- Masz czekoladę na ustach... - mruknął rudowłosy, a ja aż podskoczyłem.
Spojrzałem na niego. Śmiał się i patrzył na mnie z politowaniem. Następnie pochylił się i zlizał mi czekoladę z policzka.
- Trzeba jakoś usunąć dowody zbrodni... - mruknął.
Zadrżałem. Zauważył to i się odsunął.
- Przepraszam, poniosło mnie. – powiedział.
Zniknął za drzwiami łazienki. Położyłem się i zamknąłem oczy. Próbowałem zapomnieć o jego języku błądzącym po moich wargach, ale nie udawało mi się to. Wciąż widziałem przed sobą to Ryu to mojego ojca. Co chwila drżałem. To co się stało, nie powinno się było stać. Nie chcę żeby ktoś po raz kolejny mnie skrzywdził. Nie teraz… Nie w tym życiu… Chcę uciec… Od wszystkich…
Wyszedłem z domu. Mówię szczerze, że wymknąłem się. Tak, żeby Ryu nie usłyszał. Czułem się okropnie. Tak strasznie się przestraszyłem, że normalnie trząsłem się. Szedłem uliczkami pełnymi ludzi. Niektórzy ignorowali mnie, a niektórzy patrzyli dziwnie. Nie zwracałem na to uwagi. Chciałem odetchnąć świeżym powietrzem. Zaszyć się gdzieś i odpocząć od wszystkich ludzi. Wreszcie usiadłem na małej ławeczce w parku. Nie wiedziałem która mogła być godzina… Pewnie po północy… Ale odpowiadało mi to. O tej porze w parku nikogo nie było, więc mogłem zostać sam ze swoimi myślami. Przypomniałem sobie moją matkę. Strasznie piła i ćpała. Może nawet bardziej niż mój ojciec. To ona wpędziła go w ten nałóg. Pamiętam jak kiedyś kazała mi patrzeć jak uprawia sex z ojcem. Płakałem wtedy… Miałem zaledwie 10 lat. Nie chciałem na to patrzeć. Napawało mnie to obrzydzeniem. Do tej pory na myśl o tym mam dreszcze… Spojrzałem na jezioro w parku. Jego tafla wyglądała pięknie w nocy, lecz za dnia było tam pełno rupieci i innych rzeczy… Wstałem z ławki. Zaczęło się robić zimno. Postanowiłem już wrócić.
Otworzyłem drzwi do domu i…
- Gdzieś ty do kurwy nędzy był?!
Zostałem nagle spoliczkowany przez Ryu. Spojrzałem na niego. Był wściekły, a w oczach miał łzy.
- Wiesz jak niebezpiecznie jest tak łazić w nocy?! – wrzasnął.
Milczałem. Nie chciałem awantury. Niestety Ryu jakby jej potrzebował.
- Masz nigdzie nie wychodzić! Uwierzysz, że miałem już dzwonić po gliny?! Oszalałeś!? Jeszcze raz tak wyjdziesz bez mojej wiedzy, a przysięgam, że…
- Że co?! – warknąłem.
Spojrzał na mnie z niedowierzaniem. Może nie sądził, że umiem na niego podnieść głosu… Wyminąłem go i poszedłem do łazienki. Rozebrałem się i napuściłem wody do wanny.
- Nie rób tak więcej… - usłyszałem za sobą.
Złapałem ręcznik i okryłem się nim szczelnie.
- Wyjdź… - powiedziałem cicho lecz stanowczo.
Nie miał zamiaru mnie posłuchać. Podszedł bliżej. Pewnie chciał mi zrobić na złość.
- Pójdę, kiedy będę chciał… - wyszeptał. – To mój dom… I ty jesteś mój…
- Do nikogo nie należę… - wyparowałem.
- Nie mów tak… Ja wiem, że czujesz się moją własnością… Zresztą masz rację… - mówił Ryu. – Zrozum, że jak nie będziesz mi posłuszny, to zginiesz tutaj…
Nie powiedziałem nic. Chciałem go wyminąć i po prostu mieć spokój, ale w chwili gdy go mijałem, poczułem szarpnięcie i mój ręcznik spadł na podłogę. Ryu trzymał moje ramię.
- Chcesz, żebym został seme? – spytał z błyskiem w oczach. – Zrobię jak chcesz…



****CDN****





Animka 27/05/2008 18:53:56 [komentarzy 3] Komentuj

1. O tym jak Ryu zabrał mnie z piekła...

Dedyk dla Czekoladki oczywiście^^


Wrócił. Trząsłem się ze strachu. Bałem choćby ruszyć z miejsca. Już jak wszedł, poczułem od niego ostry odór alkoholu. To znaczyło tylko jedno: skrzywdzi mnie prędzej czy później. Starałem się być potulny. Podałem mu to, o co zażądał, zrobiłem to co chciał. Wiedziałem, że jeżeli mnie skrzywdzi to już łagodnie. Bałem się potwornie, ale nie okazywałem tego po sobie. W sercu zbierał mi się ból, który nie tylko odbierał mi chęć do życia, ale też sprawiał, że czułem się nic nie wartą dziwką... Kukłą do zabawy obleśnego pijaka.
- Tatusiu... - jęknąłem. - Czy mógłbym pójść spać...
- Jesteś małym darmozjadem, który cały czas wyleguje się w domu i jeszcze chciałby poleniuchować, zostawiając swojego biednego i rozchorowanego ojca... - odezwał się w odpowiedzi głos z fotela. Był zimny i szorstki. Miałem nadzieję, że znienacka nie wybuchnie.
- Ale tatusiu... - jęknąłem przymilnie, chociaż trząsłem się ze strachu. - Przecież wiesz, jak ja cię kocham i nigdy bym cię nie opuścił w potrzebie... Tylko spytałem...
Milczał. Zastanawiałem się co odpowie, ale dał mi dużo czekać, zanim się odezwał:
- Chodź do mnie!
Aż podskoczyłem. Domyślałem się, czego może chcieć, ale nie mogłem uciec. Ucieczka wiele by mnie kosztowała. Za wiele... Zrobiłem, co chciał. Niepewnym krokiem podszedłem. Spojrzałem w jego posiniaczone i nabiegłe krwią oczy. Był stary... Miał 47 lat. Ale pomimo to jego oczy nadal pałały do każdego nienawiścią i chęcią mordu. A zwłaszcza do mnie. Nienawidził mnie z całego serca. Wyzywał od szmat i dziwek, ale siebie kazał mi kochać. Pragnął mojej miłości, ale nie dawał mi swojej. Na jego koszulce widniał napis "ROGES", chociaż mało go było widać przez brud osadzony na ubraniu. Spodnie wytarte i umorusane. On był wielkim fleją. Aż boję się pomyśleć, co by było gdybym mu to powiedział. Wstydzę się za niego. Wstydziłem się także, gdy jeszcze chodziłem do szkoły. Gdy znienacka zniknąłem, najpierw przychodziły listy, a potem wszyscy o mnie zapomnieli. No jasne! Jak można pamiętać małą włóczęgę i przy okazji dziwkę swojego własnego ojca...
- Daj tatusiowi popatrzeć... - mruknął lubieżnym głosem mój ojciec.
Nic nie mogłem zrobić, tylko posłuchać. Rozebrałem się do naga i stanąłem przed nim. Całe moje ciało kuło w oczy. Były na nim siniaki, zadrapania i malinki. Wstydziłem się ich w szkole na w-fie i nie rozbierałem się do ćwiczeń. Zaczął mnie dotykać, na początku jakby od niechcenia, a potem brutalnie i zachłannie. Po chwili szepnął mi do ucha:
- Masz szczęście, że zadowoliłem się ulicznicą, bo nie przeżyłbyś tej nocy...
- Tak, tatusiu. - odparłem prawie płacząc.
- A kochasz mnie? - spytał.
- Tak... - odparłem spuszczając głowę.
- Pocałuj mnie! - zażądał.
Nachyliłem się i pozwoliłem, żeby jego obślizgły język począł penetrować wnętrze moich ust. O mało co nie zwymiotowałem. Wcale nie mył zębów i do tego był pod wpływem alkoholu. Odchyliłem nieco głowę, a on złapał mnie za włosy i przycisnął do siebie. Powoli traciłem oddech. Gdy wreszcie się odsunął, spojrzał na mnie i powiedział głaszcząc mnie po głowie:
- Jesteś śliczniutkim dzieckiem...
Uśmiechał się przy tym lubieżnie, a mnie ciarki przeszły po plecach. On jednak nie skończył na straszeniu mnie.
- Chciałbyś pomóc tatusiowi? - spytał.
Milczałem. Jednak jego wzrok zmusił mnie do mówienia:
- Tak. - szepnąłem.
- Tatuś musi zarobić, żebyś miał co jeść... - powiedział.
Akurat! Żywiłem się resztkami tego, co on jadł. Nigdy nic mi nie dał... Tylko żądał... I brał... Był po prostu potworem. Bezlitosny i brutalny.
- I za to cię kocham, tatusiu. - pisnąłem.
Wywołałem uśmiech w jego wąskich ustach. Wiedziałem, że mu się to spodoba.
- Dlatego pójdziesz zarabiać... - syknął.
Zbladłem. Żądał ode mnie prostytucji!!! Mnóstwo razy wrzeszczał, żebym poszedł na ulicę, ale nigdy nie na poważnie!
- Tatuś stracił pracę... - mruknął ojciec.
To nawet nie była praca. Pracował na złomowisku za śmiesznie niską cenę. A to na co zapracował - przepił. Wiedziałem, że chce mnie wysłać na ulicę, ale nie myślałem, że w tym wieku! Miałem dopiero 16 lat! 16 przesranych lat! Mimowolnie łzy poleciały mi z oczu. Zauważył to i uderzył mnie w twarz. Wstał.
- Myślisz, że mnie tym rozczulisz?! - wrzasnął.- Taka
dziwka jak ty nie zasługuje na litość. Ubieraj się i wara z domu! I nie wracaj mi bez pieniędzy!
Pobiegłem na górę.
- Za 5 minut widzę cię na dole w najlepszej kiecce i nie waż mi się spóźnić! - usłyszałem dodatkowo za sobą.
Otworzyłem szafę. Znoszona sukienka mojej zmarłej matki. Ona wcale nie była lepsza od mojego ojca. Piła i mnie torturowała. Jedynym wyjątkiem było to, że mnie nie gwałciła. Jeszcze tego by brakowało... Czułem się upokorzony. Jak zawsze. Włożyłem sukienkę i stare buty. Zszedłem na dół.
- Ładnie, ładnie... - mruknął ojciec. - Wynocha!
Wybiegłem z domu. Wyrzucił mnie! Płakałem. Łzy lały mi się strumieniami. Miałem się teraz oddać zupełnie obcemu mężczyźnie! Dlaczego moje życie musi być takim koszmarem. Zbliżała się 23.00. Było zimno, a ja szedłem w sukience mojej matki, popychany i szturchany przez przechodniów. Wreszcie stanąłem na terenie wszystkich dziwek w okolicy. Stali tu zarówno chłopcy, jak i kobiety. Stanąłem również i ja.
- Nie jesteś czasem za młody? - usłyszałem nagle za sobą.
W moim kierunku szedł młody chłopak. Też zapewne ulicznik. Milczałem. Spojrzałem na niego, a on się roześmiał.
- Od kiedy męskie dziwki chodzą w kieckach? - spytał śmiejąc się. - Chyba źle trafiłeś...
Obserwowałem go. Miał rude włosy i był czysty oraz zadbany. Miał w sobie kobiecą delikatność, ale także zdradzał wyglądem drapieżność i przestrogę. Jego oczy same mówiły "Zejdź mi z drogi..". Zrobił na mnie duże wrażenie. Po chwili gapienia się w niego, zdałem sobie sprawę, że robię głupią minę.
- Ojciec mi kazał...
- Ojciec? - przerwał mi. - Masz ojca?
- Tak. To źle? - powiedziałem.
Rudowłosy zamyślił się, a potem podał mi rękę mówiąc:
- Mam na imię Ryu. A ty?
- Shotaro. - odparłem. - I strasznie się boję...
Spuściłem głowę.
- Nie chcę znać twojej przeszłości. - usłyszałem nagle z jego strony. - Nie opowiadaj mi o niej. Moje życie i tak było przesrane, więc nie racz mnie tą opowieścią. Powiem jedno: nie będziesz dziwką.
Milczałem. Nie wiedziałem co powiedzieć, ale w głębi duszy cieszyłem się, że stwierdził fakt. Jednak nadaremnie. Musiałem coś zarobić.
- Przepraszam. - szepnąłem odsuwając się nieco. - Ale muszę iść zarabiać.
Nagle złapał mnie za rękę. Jego dotyk był stanowczy i nie pozwalał mi odejść. Spojrzałem w jego oczy, a on w moje.
- Nie będziesz zarabiał! - warknął łapiąc mnie i znienacka przytulając do siebie.
Zdziwiłem się ogromnie. On mnie przytula? Przecież znamy się dopiero od paru minut. Wyrwałem się.
- Dlaczego mi nie pozwalasz?! - krzyknąłem.
- Ponieważ nie chcę, żebyś skończył tak jak ja! - powiedział.
Czy on się o mnie martwi?! Przecież wcale mnie nie zna! Nie rozumiem tego!
- Nie wracaj do domu. - mruknął. - Zamieszkaj ze mną w dzielnicy dziwek.
Nie wiedziałem co powiedzieć.
- Ja.. Ja nie mogę! Musze zarabiać! - zdobyłem się w końcu.
Nagle przede mną zatrzymał się samochód.
- Ty! Młody! Wsiadasz? - zawołał do mnie jakiś pijany mężczyzna.
Milczałem. Czułem się rozdarty. Z jednej strony chciałem być wolny, a z drugiej bałem się, że ten Ryu może mnie zostawić i byłbym zmuszony iść do ojca błagać na kolanach. A on na pewno by mnie zabił! Nie wiedziałem na co się zdecydować. Nagle coś we mnie pękło. Poczułem się dziwnie. Emocje wzięły górę, a przed oczyma przeleciało mi dotychczasowe życie. Śmierć matki, gwałty i znęcania się ojca. Nagle bardzo zapragnąłem to zmienić i stać się zupełnie nowym i wolnym człowiekiem.
- Nie chcę! - powiedziałem do ów mężczyzny.
Ryu położył mi dłoń na ramieniu.



***





Animka 15/04/2008 18:32:50 [komentarzy 7] Komentuj